Peregrynacja figury
Matki Bożej Fatimskiej
w Parafii Serock 2017/2018 r.


Nawiedzenie figury Matki Bożej Fatimskiej
trwa w rodzinie 1 dobę tj.
od godz. 19.00 do godz.19.00
Rozpoczęcie nawiedzenia od mieszkańców
ulicy Polnej i przyległych do niej tj.:

 

  1. Polna
  2. Polna – Blok
  3. Ks. Kuligowskiego
  4. Jabłoniowa
  5. Piotra Skargi
  6. Głowackiego
  7. Polna za Wiaduktem

Następnie po ul. Polnej nawiedzenie odbędzie się
w rodzinach mieszkających na ulicy: Dłużewskich i Pobyłkowska

Program odwiedzin w rodzinie.

 

  1. Modlitwa Różańcowa za rodzinę oraz Litania do Matki Bożej
  2. Koronka do Miłosierdzia Bożego, prosząc o przebaczenie grzechów rodziny i o miłosierdzie
  3. Rodzinna Droga Krzyżowa
  4. Modlitwa osobista, korzystanie z modlitewników oraz lektura książek o Objawieniu w Fatimie.
  5. Obejrzenie filmu o Objawieniach w Fatimie
  6. Zawierzenie swojej rodziny Matce Bożej przed oddaniem figury następnej rodzinie 


Proponujemy powyższy program modlitw i zamyśleń

rozłożyć na całą dobę pobytu

figury Matki Bożej

 i dostosować go do możliwości czasowej rodziny.


Zachęca się by w tych zasadniczych punktach uczestniczyła cała rodzina. 

Wskazane jest

  1. aby domownicy przystąpili wcześniej do spowiedzi i w dzień nawiedzenia do Komunii św.
  2. nawiedzenie to okazja, aby się pogodzić się ze skłóconymi i poróżnionymi ludźmi
  3. starać się, by dzień nawiedzin był czasem wyciszenia od telewizora, radia, czy internetu itp.

LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA
NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

 

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, - zmiłuj się nad nami.

Najświętsze Serce Maryi, - módl się za nami.
Przebłogosławione Serce Matki Syna Bożego, módl się za nami.
Wybrane Serce Oblubienicy Ducha Świętego, módl się za nami.
Serce Maryi, Trójcy Przenajświętszej przybytku,
Przedziwne Serce Matki Stworzyciela,
Najmilsze Serce Matki Odkupiciela,
Serce Maryi, niepokalane,
Serce Maryi, łaski pełne,
Serce Maryi, najpodobniejsze do Serca Jezusowego,
Serce Maryi, stolico mądrości,
Serce Maryi, zwierciadło sprawiedliwości,
Serce Maryi, tronie miłosierdzia,
Serce Maryi, zbiorze wszelkiej świątobliwości,
Serce Maryi, Arko przymierza,
Serce Maryi, Bramo niebieska,
Serce Maryi, najchwalebniejsze,
Serce Maryi, najpotężniejsze,
Serce Maryi, najdobrotliwsze,
Serce Maryi, najwierniejsze,
Serce Maryi, najlitościwsze,
Serce Maryi, najłagodniejsze,
Serce Maryi, najczystsze i najniewinniejsze,
Serce Maryi, w pokorze niezgłębione,
Serce Maryi, najcierpliwsze,
Serce Maryi, wzorze panieńskiej skromności,
Serce Maryi, któreś pragnieniem świętym zbawienie przyspieszyło,
Serce Maryi, miłością Boga pałające,
Serce Maryi, mieczem boleści przeszyte,
Serce Maryi, przy śmierci Jezusa z żalu obumierające,
Serce Maryi, przy zmartwychwstaniu Jezusa radością ożywione,
Serce Maryi, przy wniebowstąpieniu Jezusa słodkością napełnione,
Serce Maryi, przy zesłaniu Ducha Świętego nową łask pełnością obdarowane,
Serce Maryi, światłości błądzących,
Serce Maryi, pociecho strapionych,
Serce Maryi, jedyna po Bogu grzesznych ucieczko,
Serce Maryi, nadziejo Tobie ufających,
Serce Maryi, obrono w pokusach,
Serce Maryi, zadatku obietnic Jezusowych,
Serce Maryi, ratunku konających,
Serce Maryi, które nikim nie gardzisz,
Serce Maryi, radości serc ludzkich,
Serce Maryi, wesele Aniołów i Świętych,
Serce Maryi, jasnością i chwałą w niebie ukoronowane, módl się za nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

C.: Święte i miłościwe Serce Maryi, Matki Bożej, módl się za nami!
W.: Aby i nasze serca zapłonęły Boską Miłością.


Módlmy się

Boże miłosierny, Ty napełniłeś Niepokalane Serce Maryi Panny dobrocią dla zbawienia grzeszników i dla pociechy utrapionych. Spraw, abyśmy prosząc o to Najsłodsze Serce o wstawiennictwo, otrzymali łaskę powstania z naszych grzechów i ratunek w każdej potrzebie.

W.: Amen.

Zawierzenie się Rodziny Matce Bożej Fatimskiej 

 

O Maryjo, Dziewico i Matko Boga,

Rodzina nasza, którą widzisz u Twych stóp, poświęca się dziś uroczyście Twojemu Niepokalanemu Sercu.

Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy się bez reszty, a więc: nasze serca, nasze ciała, nasze dusze, wszystko, czym jesteśmy i co posiadamy. Tobie poświęcamy nasze doczesne i duchowe troski, nasze prace i trudy, nasze radości i cierpienia.

 

 Maryjo, uświęć nas i błogosław nam!

 

Prosimy Cię, o najukochańsza Matko, nie odmawiaj nam swojej opieki i napełnij nas swoim duchem. Obdarz nas swoim usposobieniem: duchem miłości Boga i posłuszeństwa, aby nasz dom stawał się coraz bardziej domem pokoju; duchem obyczajności i pobożności, abyśmy głęboką czcią otaczali ciało i duszę; duchem modlitwy i umartwienia, byśmy przez częste przyjmowanie sakramentów świętych, a przede wszystkim przez odmawianie świętego różańca zachowali i pomnażali w sobie łaskę Bożą; duchem bezinteresownej miłości bliźniego, abyśmy coraz bardziej stawali się jednym sercem i jedną duszą; duchem wierności obowiązkom i sumienności, aby każdy z nas przez przezwyciężenie wygodnictwa coraz więcej podobał się Tobie i sprawiał Ci radość.

 

O Niepokalane Serce Maryi!

W. Prosimy Cię, dozwól, aby z Twojego Serca popłynął do nas wszystkich strumień tych łask, które ukształtują naszą rodzinę na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu. Pomóż nam tak żyć, jak przyrzekliśmy; tak kochać, by Ciebie rozradować; tak postępować, jak Ty tego pragniesz! Błogosław naszym postanowieniom i obietnicom. Dodaj nam odwagi, abyśmy przez modlitwę i umartwienie przyczynili się do nawrócenia grzeszników, do rozszerzania Twojego i Twojego Boskiego Syna królestwa, do zadośćuczynienia za wszystkie zniewagi, które niewdzięczni ludzie wyrządzają Twojemu matczynemu Sercu.

Prosimy Cię, Maryjo, Matko nasza, Pani i Królowo naszej rodziny:

Błogosław nam!

Broń nas!

Osłaniaj nas!

Pomóż nam dobrze przygotować się do parafialnych misji

      Wpisz nasze imiona do Twego Niepokalanego Serca jako zagwarantowanie Twojej szczególnej opieki.

W. Amen.

„Życie na nowo darowane”
Zamach na Papieża jako punkt zwrotny w dziejach współczesnego świata

13 maja 1981 r. na placu św. Piotra w Rzymie padły strzały. W zamiarach mocodawców tureckiego zamachowca wystrzelone kule niosły śmierć. Papież miał zginąć, ale przeżył zamach. Sam Ali Agca nie rozumiał, dlaczego. To, co miało być końcem pontyfikatu niewygodnego dla imperium zła stało się początkiem bezpośrednich związków Papieża i Matki Bożej Fatimskiej, i w konsekwencji końcem panowania  wielu potężnych agend szatana.

Dlaczego Bóg chciał ocalić Ojca Świętego, wbrew zapowiedzi ukrytej w tajemnicy fatimskiej, gdzie „biskup w bieli zostaje zabity”? Dlaczego Bóg dopuścił do zamachu, choć mógł w swej wszechmocy go udaremnić? Czas podjąć próbę interpretacji tamtych zdarzeń z Bożej perspektywy, w kontekście działania „w nich” i „poprzez nie” Boga, Pana dziejów. Pojawiło się już wytarczająco dużo historycznych znaków, oczywistych drogowskazów i namacalnych dowodów, by postawić tezę: Papież ocalał, bo miał do spełnienia niezwykłe zadanie. Miał, a może nawet jeszcze ma…

U Boga nie ma przypadków

Tamtego dnia, 13 maja 1981 r., w chwili, kiedy placem św. Piotra wstrząsnęły strzały zamachowca, Jan Paweł II powinien zginąć… Mówią to wszyscy: kryminolodzy, lekarze, zamachowiec. A jednak stało się coś, co możemy nazywać cudem. Na zewnątrz jawił się on jako splot dwunastu „cudownych” wydarzeń, teoretycznie możliwy, taki jaki zdarza się raz na miliony milionów przypadków. Łatwiej byłoby jednak zakręcić dwanaście razy kołem fortuny i dwanaście razy zgarnąć najwyższą nagrodę niż doprowadzić do takiej sekwecji zdarzeń, jakiej byliśmy świadkami 13 maja 1981 r. Niewierzący powie, że nie jest to niemożliwe i że papieskie ocalenie jest tylko dowodem istnienia takich szczęśliwych trafów. Ale niewierzący nie ma wglądu w to, co wewnętrzne, w to, co działo się za kulisami. Obce mu jest doświadczenie, które wycisnęło na Janie Pawle II niezatarte piętno i kazało mu wyznać: „Byłaś mi Matką zawsze, a w sposób szczególny 13 maja 1981 r., kiedy czułem przy sobie Twoją opiekuńczą obecność” (Fatima, 1991). „We wszystkim, co się wydarzyło, zobaczyłem – i stale będę to powtarzał – szczególną matczyną opiekę Maryi” (Fatima, 1982). To zdumiewające, ale już w momencie zamachu Papież wiedział, że nie umrze… Czego innego chciał Ali Agca i jego protektorzy, a czego innego Bóg i Jego Matka. W starciu tych dwóch sił niekwestionowanym zwycięzcą okazało się niebo. Jan Paweł II miał zginąć, a żyje! Żyje do dziś, ze świętym piętnem Fatimy, jak sam mawia, „życiem na nowo darowanym”.

Pozostaje pytanie, dlaczego Bóg chciał, by Maryja ocaliła mu życie. Do czego był potrzebny zamach? „W planach Bożej Opatrzności nie ma przypadków” – powtarza często po 1981 r. Ojciec Święty. Jego ocalenie nie było cudownym uśmiechem szczęścia. W mrocznych cieniach zamachu kryły się wielkie plany Bożej Opatrzności. Dla samego Papieża trzeba było czasu całej rekonwalescencji, aby rekolekcje cierpienia zaowocowały odkryciem prawdy: „Zobaczyłem w tym wezwanie i kto wie, przypomnienie orędzia, które stąd [z Fatimy] wyszło” (Fatima, 1981).

Polskie doświadczenie maryjny – dla świata

W chrześcijaństwie nie ma przypadków” – powtarza Ojciec Święty. Autorem historii jest Bóg! Zaplanował, że w odpowiedzi na działania mocy ciemności, które w XX wieku miały zrodzić komunizm, rozpętać dwie wojny światowe, zagrozić światu widmem nuklearnej zagłady – że Bóg da nam skuteczne remedium na te śmiertelne zagrożenia. Po 1917 r., objawieniach w Fatimie, miały zaistnieć wydarzenia mające moc zmienić bieg historii. Ale Pan wszystkich czasów i miejsc nie działa sam. „Chrześcijaństwo jest religią współdziałania Boga z człowiekiem” – uczy Jan Paweł II nie tylko w oparciu o teologię ale i w oparciu o własne doświadczenie. Tak było i tym razem. Bóg od początku przygotowywał wybranych ludzi do zrealizowania swoich planów. Jednym z nich jest niewątpliwie siostra Łucja (wciąż żyjąca wizjonerka z Fatimy), z pewnością jest nim także Karol Wojtyła. Oboje (jak i wielu innych zangażowanych przez Boga w pisanie współczesnej historii) we wszystkim pozostali wierni prowadzącemu ich Duchowi Świętemu. Nie wiedzieli, że Bóg ma wobec nich zupełnie szczególne plany. Wiedzieli tylko, że trzeba całkowicie oddać się niebu do dyspozycji i codziennie powtarzać „tak” – jak Maryja. A Bóg dokona już reszty.

Ta droga posłuszeństwa Bogu doprowadziła nieomylnie obecnego Papieża tam, dokąd miał dojść w myślach i zamiarach Bożych. Kamienie milowe tego Bożego prowadzenia są już z dzisiejszej perspektywy zupełnie czytelne. To „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” czytany przez studenta Wojtyłę podczas przymusowej pracy w fabryce sody w Solwayu. To porzucenie studiów i teatru, i wybranie drogi kapłańskiej. To biskupstwo i bliska współpraca z Prymasem Tysiąclecia w przygotowywaniu milenijnych uroczystości i ślubów jasnogórskich, które zaważyły na jego duchowości. To obecność na Soborze i teologiczne opracowanie tytułu Maryi Matki Kościoła. Wreszcie – wybór na Stolicę św. Piotra. Myliłby się jednak ten, kto widziałby w tym wydarzeniu koniec drogi, uznając wybór kard. Wojtyły na Stolicę św. Piotra za nagrodę i ukoronowanie jego służby dla Kościoła. Nie, to był dopiero początek jego właściwej roli w dziejach zbawienia! Tylko, że… nikt – nawet nowo wybrany Papież – nie rozumiał jeszcze prawdziwego sensu nowego pontyfikatu.

Wprawdzie kard. Wyszyński i nowo wybrany Papież zdawali się wiedzieć co nieco o Bożych wyrokach, nie rozumieli ich jednak do końca. Wiedzieli, że „to Jej dzieło” i że Wojtyła został wybrany po to, by maryjnemu doświadczeniu Polski nadać wymiar ogólnokościelny. I jeszcze – że „papież z dalekiego kraju” miał przyczynić się do rozpadu komunizmu. Jednak nikt nawet nie pomyślał – był to „sekret” nie znany ani ludziom, ani aniołom, ani szatanowi! – że wszystko to scala się w jedno w orędziu fatimskim, więcej – że już od 1946 r. w kraju komunistycznego terroru istnieje „polska droga” maryjnego zawierzenia, która ocaliła wolność Kościoła nad Wisłą. Tamtego roku polscy biskupi za przykładem Portugalii zawierzyli swą Ojczyznę Niepokalanemu Sercu Maryi… Ale dzień 8 września 1946 r. ukrył się pokornie w cieniu odnowienia Ślubów Kazimierzowskich, w cieniu uroczystości Milenijnych i ogłoszonego staraniem polskich biskupów tytule Matki Kościoła. Wszystkim wydawało się, że „polska droga” to droga związana z tamtymi historycznymi wydarzeniami. Już niebawem Jan Paweł II zamierzał spełnić wielki sen Prymasa Wyszyńskiego: zawierzyć kolegialnie świat Maryi jako Matce Kościoła. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że ma dokonać bardzo podobnego aktu, ale istotowo zupełnie odmiennego: ma spełnić żądanie Matki Bożej i zawierzyć Rosję i świat Jej Niepokalanemu Sercu. Czyli… powrócić do polskiego doświadczenia z 1946 r.
Na 7 czerwca 1981 Ojciec Święty zaplanował wielką uroczystość zawierzenia. Ale na drodze szatan postawił zamachowca…

Zło wybiera „zły czas”

Wydaje się, że szatan ma niejasne rozeznanie w planach Bożych; bardzo mgliste, ale pozwalajace mu przeczuwać czychające na niego zagrożenia. Wiedział, że nowy Papież pokrzyżuje jego zamiary. Postanowił udaremnić plany Boże – zabić Jana Pawła II. Nie wiedział, że jeszcze przez chwilę mógł czuć się bezpiecznie, bo Ojciec Święty poniekąd „zboczył z drogi”. Na ironię, próba udaremnienia zamiarów Bożych ściągnęła na niego definitywną porażkę: Papież dostał do ręki busolę, która wskazała mu nieomylnie cel. Bóg w swej wszechmocy wykorzystał zło dla przeprowadzenia swoich zamiarów. Dzień 13 maja okazał się „Kaną Galilejską”, w której Maryja przyspieszyła godzinę wypełnienia się planów Bożych. Nic dziwnego, że Jan Paweł II określił to wydarzenie jako największą łaskę, jakiej w swoim życiu doznał.

Zło wybiera na swe działanie „zły” czas. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek w dziejach Kościoła. Tu wybrał audiencję generalną w dniu 13 maja, w dzień wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Więcej, na pociągnięcie za spust pistoletu wybrał tę samą godzinę (i minutę!), co pierwsze objawienie się Matki Bożejw Fatimie. Szatan sprowokował niebo do powtórzenia tego, co stało się 13 maja 1917. W dniu 13 maja 1981 r. znów objawiła się Matka Najświętsza ze swym „Nie bójcie się”. To były Jej pierwsze słowa wypowiedziane do małych wizjonerów z Fatimy; teraz stały się treścią przesłania zawartego w zamachu. Sugeruje to sam Jan Paweł II, który wspominając zamach pisał w Przekroczyć próg nadziei: „Czy poprzez całe to wydarzenie jeszcze raz Chrystus nie wypowiedział swojego: «Nie lękajcie się!»? Czy nie wypowiedział tych paschalnych słów i do Papieża, i do Kościoła, a pośrednio do całej rodziny ludzkiej?”.

Z chwilą, gdy Ali Agca podnosi broń, następuje lawina wydarzeń. „Wewnątrz” Papież czuje obecność Maryi, „która okazała się silniejsza od śmiercionośnej kuli”, „na zewnątrz” Matka Najświętsza uruchamia działanie łaski potężniejszej niż piekło, niż śmierć. Najpierw zamachowiec błędnie myśli, że Ojciec Święty nosi kamizelkę kuloodporną. Celuje nie w serce, ale w brzuch. Potem Jan Paweł II w chwili pociągnięcia za spust wykonuje ruch ręką; kula trafia w palec i o milimetry zmienia swój tor – właśnie o te milimetry mija tętnicę biodrową; na skutek jej przebicia Papież wykrwawiłby się w ciągu paru minut. Potem po dwóch strzałach zacina się jedna z najbardziej niezawodnych broni na świecie. Potem nowa karetka pędzi rezerwową trasą, omijąjąc zaplanowane przez organizatorów zamachu korki uliczne. I jeszcze jeden dziwny zbieg okoliczności. I kolejny. „Cudów” naliczono dwanaście.

Ojciec Święty szybko wracał do zdrowia, gdy nagle jego stan zaczął się z każdym dniem pogarszać. Zaatakował go drugi morderca: wirus cytomegalii rozwijający się jak pajęczyna w ograniźmie po przetoczeniu krwi w dniu zamachu. Zdaniem lekarzy tu tkwi największy cud tamtych dni, bo stopień zakażenia ogranizmu Jana Pawła II był wyższy niż znane im przypadki śmiertelne.

Papież fatimski

Minęła połowa lipca. Wciąż trwa rekonwalescencja papieska – i rozmyślania nad znaczeniem zamachu. Nagle Jan Paweł II dowiaduje się o zbieżności daty, godziny i minuty zamachu i pierwszego objawienia fatimskiego. Już niebawem zna wszystkie dokumenty fatimskie. Wówczas nałożyły się na siebie dwa twierdzenia, które okazały się kluczem do oczytania Bożego szyfru. Jedno: „Za przyczyną Matki Bożej życie zostało mi na nowo darowane”; drugie: „Zrozumiałem, że jedynym sposobem ocalenia świata od wojny, ocalenia od ateizmu, jest nawrócenie Rosji zgodnie z orędziem z Fatimy”. Papież wiedział już, że ocaliła go Pani Fatimska. Więcej, wiedział, że żyje po to, by wypełnić Jej żądanie.

Ojciec Święty nie musi już pytać, po co ocalał ani po co żyje. Wie, że trzeba ratować świat. Trzeba zawierzyć świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi – i to kolegialnie: w łączności z wszystkimi biskupami! Trzeba doprowadzić do tego, czego nie potrafił dokonać Pius IX, co nie udało Piusowi XII w 1942 r. ani Pawłowi VI w 1964. To zdumiewające, ale siostra Łucja wiedziała już w latach trzydziestych, że „Ojciec Święty na razie nie spełni życzeń Jezusa” i że stanie się to dopiero wiele „później”.

Papież czuje się tym orędziem przynaglony do tego stopnia, że chce dokonać poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi już w pierwszą rocznicę zamachu – podczas pielgrzymki do Fatimy. Ale wówczas zły zaczyna działać w panice: do wielu biskupów nie dochodzi poczta z zaproszeniem papieskiem i kolejny papieski akt poświęcenia okazuje się nieważny. Dwa lata później, kiedy Jan Paweł II przed bazyliką św. Piotra dokonuje ostatecznego poświęcenia, udaje mu się już tylko na najważniejszą chwilę (na słowa o poświęceniu Rosji) wyłączyć na placu św. Piotra mikrofony. Ale to, co nie dociera do ludzi, dociera do Boga – akt jest ważny; dokonał się – jak pisała siostra Łucja – „pierwszy triumf Niepokalanego Serca Maryi”. Teraz „czekamy na cud”. A „Bóg dotrzyma słowa” (siostra Łucja). Proces zmian został uruchomiony natychmiast.

Nieoczekiwane przemiany

„Tam, gdzie wzywa się Niepokalane Serce Maryi, tam dokonują się wielkie zmiany!” – czytamy we wstępie do dokumentów fatimskich, które po zamachu studiował Ojciec Święty.  Akt z 1984 r. był dowodem mocy zjednoczonego Kościoła, wspólnie wzywającego Maryję. Boże jaskółki nieoczekiwanych przemian w krajach Europy środkowej i wschodniej można było dostrzec już rok po zawierzeniu – w 1985 – bowiem właśnie wtedy władzę w imperium radzieckim odejmuje Michaił Gorbaczow, późniejszy „autor” zmian w krajach socjalistycznego bloku i świadek roli Papieża w tych przemiannach. Następne znaki pojawiają w 1987 r. – w czasie trwania Roku Maryjnego. Mówił o tym arcb. Tadeusz Kondrusiewicz podczas pierwszej w historii pielgrzymki rosyjskiej do Fatimy: w wygłoszonej homilii zaświadczył, że „w przemianach w Rosji nastąpił niezwykły impet od 1987 – od Roku Maryjnego”! Pisał też o tym sam Ojciec Święty w Tertio Millenio Adveniente. Dwa lata później zakończyła się epoka komunizmu, a rozpoczął się zapowiedziany przez Matki Bożej Fatimskiej powolny proces nawrócenia Rosji.

To właśnie w 1989 r. siostra Łucja podejmuje próbę publicznego zabrania głosu na temat wydarzeń, które miały za chwilę nastąpić. Wizjonerka „niepokoiła się, że świat nie rozpozna w wydarzeniach po 1989 r. wstawienniczej roli Niepokalanego Serca Maryi, któremu został zawierzony pokój” i nie dostrzeże związku aktu zawierzenia z 1984 z pokojowym rozpadem Rosji.
Powtarza się sytuacja z maja 1981 r. – znów żadne pismo ani żadna stacja telewizyjna nie chce pisać o roli Maryi (i aktu poświęcenia) w przemianach po 1989 r. Środki masowego przekazu skupiają się znów na medialnych faktach: piszą o polskiej Solidarności, opisują upadek Muru Berlińskiego, rozprawiają o aksamitnej rewolucji w Czechach. Nikt nie pyta o prawdziwą przyczynę tego cudu. Nie pomaga nawet kolejne nieoczekiwane wydarzenie, które miało miejsce w 1991 r.

Zło znowu wybrało na swe działanie „zły” czas. Już nie popełniło błędu, by wybrać trzymasty dzień miesiąca, wybrało 19 sierpnia. Tym samym, jak na ironię, pucz moskiewski rozpoczął się właśnie w rocznicę sierpniowych objawień w Fatimie! W dniu 13 sierpnia burmistrz Ourem, miasta, w którego powiecie leżała Fatima, porwał wizjonerów i uniemożliwił im stawienie się na zapowiedziane objawienie. Maryja ukazała się dzieciom dopiero po ich uwolnieniu, 19 sierpnia. Zaś próba przewrotu zakończyła się w czasie odmawiania przez Kościół pierwszych nieszporów na święto Matki Bożej Królowej – ustanowionym na cześć Matki Bożej z Fatimy! Sami członkowie „puczu generałów” złożyli świadectwo o roli Ojca Świętego i jego aktu poświęcenia – zeznali, że pragnęli przywrócić sytuację w Związku Radzieckim „sprzed 1984 roku”.

Jeszcze jedno zadanie

Rosja została poświęcona. Staliśmy się świadkami wypełnienia obietnicy Matki Bożej Fatimskiej. Czy jednak rola Ojca Świętego została już ostatecznie zamknięta? Wydaje się, że nie. Siostra Łucja cytuje objawione jej słowa Jezusa, że triumf Niepokalanego Serca Maryi zawarty w poświęceniu Rosji dokonał się „po to, by później rozszerzyć jego kult i umieścić nabożeństwo do tego Niepokalanego Serca przy nabożeństwie do mego Przenajświęteszego Serca”. Zwycięstwo wiary w Rosji jest zaledwie środkiem mającym uruchomić wielką machinę triumfu Niepokalanego Serca. „W odpowiedzi na zakończenie tych prześladowań [w Rosji], Jego świątobliwość ma obiecać, że zatwierdzi i poleci praktykowanie wspomnianego już nabożeństwa wynagradzającego [nabożeństwa pierwszych sobót]” – pisze siostra Łucja. A więc poświęcenie Rosji to zaledwie pierwszy etap wypełnienia żądań Matki Bożej i spełnienia danych przez Nią obietnic!

Związek pomiędzy poświęceniem Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi i nabożeństwem pierwszych sobót wydaje się od samego początku oczywisty. Już w pierwszym objawieniu dotyczącym nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi Łucja usłyszała, że „Najświętsza Maryja Panna przybędzie, by prosić o poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi i o Komunię św. wynagradzającą”. Mamy tu koniunkcję bezwarunkową: jedna forma nabożeństwa musi pociągnąć za sobą drugą! W jednym z objawień po 1917 r. Jezus mówi do siostry Łucji: „Poświęcenie Rosji otwiera drogę do kultu Niepokalanego Serca Maryi”.

Fatimska wizjonerka wielokrotnie prosiła papieży – poczynając od Piusa XI – by „pobłogosławili i rozszerzyli to nabożeństwo [nabożeństwo pierwszych sobót] na całym świecie”. Żaden z nich – mimo dobrej woli – nie udało się tego dokonać. Czyżby obecnemu Ojcu Świętemu było wyznaczone również to zadanie?
Czy Bóg chce uczynić Jana Pawła II narzędziem zapowiedzianego w Fatimie pełnego triumfu Niepokalanego Serca Maryi: nawrócenia Rosji i obdarzenia świata epoką pokoju – przez oficjalne uznanie nabożeństwa pierwszych sobót? Tego dziś nie wiemy, jak w 1981 r. nie wiedzieliśmy o planach Bożych, w których obecny Papież miał poświęcić Niepokalanemu Sercu Maryi Rosję. Pewnie znowu musimy poczekać długich kilka lat, by dostrzec dane przez Boga znaki i właściwie je zrozumieć.
 

Znaki obecności Matki Bożej Fatimskiej
Kard. Ugo Poletti

13 maja 1981 roku, godzina 17.10. Ta data pozostanie na zawsze w pamięci Kościoła katolickiego. Po raz pierwszy papież padł ofiarą zbrodniczej przemocy, na oczach tłumu na placu św. Piotra. Wiadomość rozniosła się błyskawicznie.

W kilka minut obiegła Rzym i świat. "Ktoś strzelił do Papieża; Ojciec święty jest w ciężkim stanie!". Odprawiałem w tym czasie uroczystą Mszę św. w opactwie trapistów, w Tre Fontane, gdzie św. Paweł Apostoł poniósł męczeńską śmierć przez ścięcie. Przerwano mi homilię: "Ktoś strzelił do Papieża; Ojciec Święty jest w szpitalu Gamelli".

Przekazałem tę wiadomość wiernym i natychmiast powróciłem do odprawiania Mszy św. czując, że jest to Msza za życie Papieża. Myślę, że było to pierwsze z licznych nabożeństw w tej intencji: za Papieża, za jego życie. Po Mszy pośpieszyłem do Polikliniki Gemelli, gdzie razem z sekretarzami Papieża, sami w niewielkiej salce czuwaliśmy do późnej nocy w oczekiwaniu na informacje o przebiegu operacji, odmawiając z drżeniem serca Różaniec, dopóki drogi nasz pacjent nie został przewieziony na oddział reanimacji, co było pierwszym znakiem umacniającym naszą nadzieję.

Odmawialiśmy Różaniec! Razem z milionami pogrążonych w niepokoju wiernych na całym świecie! Była to przecież rocznica objawień Matki Bożej Różańcowej w Fatimie: 13 maja 1917 r.! Ze zbieżności tych dwóch dat: 13 maja 1917 i 1981 r. miało później wyniknąć wiele innych zbieżności.

Ale czy były to tylko zbieżności wypadków? Czy raczej fakty nieprzypadkowe, zgodne z tajemniczym planem Bożego miłosierdzia względem ludzkości?

Orędzie fatimskie, jak wiemy, budziło zawsze dyskusje i pytania na temat swojej treści, wyraźnej wprawdzie i aktualnej, lecz zarazem tajemniczej, przekazanej w trakcie powtarzających się rozmów trojga ubogich pastuszków w słowach prostych i jasnych, a nie językiem historii i teologii, jak zapewnie woleliby i oczekiwali ci, których świat uważa za mądrych.

Jest to skądinąd rzecz zrozumiała. Wszystkie orędzia dotyczące rzeczywistości Bożych, począwszy od starożytnych proroctw mesjańskich, przemawiają do ludzi ludzkim językiem słów i obrazów i w pierwszej chwili są niejasne. Dopiero ich stopniowe spełnianie się w długich okresach dziejowych i pośród zmiennych wydarzeń dowodzi ich proroczej trafności.

Zbieg okoliczności i zbieg wydarzeń

Tak dzieje się też w przypadku "orędzia fatimskiego", które staje się coraz bardziej czytelne z upływem lat, w miarę jak wielkie dzieła Boże objawiają się w historii narodów i jak następują "duchowe powroty" do Boga, do wiary i do Kościoła: nawrócenie grzeszników, w którym decydującą rolę odgrywa obecność Matki Bożej. Nowe, niespodziewane, pozornie przypadkowe wydarzenia ostatnich 70 lat pokrywają się i wiążą z treścią prostych słów, przekazanych przez pastuszków i do dziś uważanych często za złudzenie i wymysł fantazji.

Dziś można powiedzieć bez cienia wątpliwości, że cały pontyfikat Jana Pawła II, a w nim nie tylko papieska posługa, ale także wyraźne i nadzwyczajne znaki, rzucił nowe światło na wiarygodność tego orędzia, które Kościół uwierzytelnił zresztą już wcześniej, gdy zatwierdził kult publiczny Matki Boskiej Fatimskiej.

W ten sposób "zbieg okoliczności" nabiera charakteru "zgodności wydarzeń", które włącznie z zamachem na życie Papieża potwierdzają orędzie Maryi.

  1. Jako pierwsza nasuwa się t refleksja na temat "treści" orędzia, które pod wieloma względami wykazuje znaczne analogie do orędzia z Lourdes i  tak jak ono jest równie prawdziwe, jak proste.

Matka Boża prosi przede wszystkim o to, by jej zaufać: "Przychodźcie tutaj przez sześć miesięcy, trzynastego dnia każdego miesiąca". Ukazuje światu rzeczywistość grzechu, przyczyny wszelkiego zła, potrzebę nawrócenia grzeszników oraz możliwość i powinność uczestniczenia dzieci Bożych w zbawczym dziele Boga, zwłaszcza poprzez modlitwę: "Codziennie odmawiajcie Różaniec", a także zadośćuczynienie i pokutę za obrazę Boga, aby wybłagać pokój dla świata i zakończenie wojny. Niepokalane Serce Maryi jest Sercem Matki Kościoła, która go miłuje i swoim wstawiennictwem wyjednuje Boże miłosierdzie. Chce, by "zawierzyć" Jej świat, Ona z kolei "zawierzy" go Bogu, który jest jedynym Dawcą zbawienia. Obiecuje znak: "Na koniec moje serce zatriumfuje i Rosja się nawróci". W ostatnim dniu objawień, 13 października 1917 r., 60 tysięcy osób ujrzało niezwykłe zjawisko: przedziwny "taniec słońca".

Głębsza analiza pozwala stwierdzić, że ściśle doktrynalny sens orędzia zawiera się nie tylko w modlitwie, której Matka Boża Różańcowa nauczyła troje pastuszków: "O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź do nieba wszystkie dusze, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twego miłosierdzia", ale także w słowach wypowiedzianych przez Papieża 12 maja 1982 r., bezpośrednio przed wyjazdem do Fatimy: "Udaję się do tego błogosławionego miejsca także po to, by raz jeszcze, w imieniu całego Kościoła wysłuchać orędzia, które 65 lat temu popłynęło z ust wspólnej Matki zatroskanej o los swoich dzieci. Dziś to orędzie jest bardziej aktualne i naglące niż kiedykolwiek. Jak bowiem nie patrzeć bez trwogi na falę sekularyzmu i permisywizmu, które jakże poważnie zagrażają podstawowym wartościom moralnych zasad chrześcijańskich?".

Upadek komunizm.

  1. Kolejna refleksja dotyczy tego, w jaki sposób "sprawdziło się" fatimskie orędzie.

Papież, który ze względu na swe pochodzenie, wychowanie i doświadczenie życiowe byłby bez reszty oddany Maryi, łatwiej mógłby w odpowiedniej chwili, zgodnie z życzeniem Matki Bożej, "zawierzyć" Jej Niepokalanemu Sercu Kościół, cały świat, a w szczególnej i po ludzku nieprzewidywanej chwili, samą Rosję, gdzie totalitarny reżim komunistyczny stał się wcieleniem ateistycznego marksizmu i jego polityczną realizacją.

Równolegle do komunizmu na całym świecie, przede wszystkim po drugiej wojnie światowej, rozprzestrzenia się liberalizm gospodarczy i moralny, który prowadzi do zaniku pojęcia grzechu i szerzy przekonanie, że każdy może sam decydować o tym, co jest dozwolone.

Należało odważnie i stanowczo sprzeciwić się wszelkim przejawom grzechu, a przede wszystkim tym jego formom, które godziły w życie, w moralne zdrowie rodziny, w każdą formę sprawiedliwości społecznej i solidarności. Dziś wiemy, że Jan Paweł II jest nieugiętym nauczycielem tych wartości, ukazywanych w kontekście nowej ewangelizacji współczesnego świata.

  1. Uważna refleksja pozwala dojrzeć w niektórych "zbiegach okoliczności" fakty zgodne z tajemniczym planem Boga.

16 października 1978 r. ku powszechnemu zdumieniu wybrano Papieża Polaka: Jana Pawła II. Ten przybysz ze Wschodu przedstawił się od razu jako papież "naznaczony przez Maryję", przyjmując za hasło swojego programu jednoznacznie brzmiące słowa: Totus tuus, które powtórzy także po zamachu: "Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem-Ofiarą, składam moje cierpienia w ofierze za Kościół i świat. Tobie, Maryjo powtarzam: Totus tuus ego sum" (21 października 1981). Wybrany papieżem w miesiącu różańcowym, Jan Paweł II nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do tej modlitwy, którą odmawia codziennie. W wolnych chwilach, podczas przejazdów samochodem, w przerwach między zajęciami bierze otwarcie różaniec do ręki.

W pierwszą sobotę każdego miesiąca, w odpowiedzi niejako na wezwanie Matki Bożej, w łączności radiowej z całym światem przewodniczy w publicznej modlitwie różańcowej. Czyni to w przeświadczeniu, że praktyka ta powszechna w pobożności ludowej jest nie mniej miła Bogu niż najuroczyste pontyfikalne celebry.

"Pragnę wspólnie z wami, drodzy bracia i siostry, spojrzeć na prostotę i głębię zarazem tej modlitwy, do której Matka Najświętsza szczególnie nas zaprasza, wzywa i zachęca. (...) Jest Różaniec modlitwą o Maryi zjednoczonej z Chrystusem w Jego zbawczym posłannictwie" (28 października 1981 Różaniec.).

Nie ulega wątpliwości, że od wyboru Papieża Jana Pawła II i pod jego kierunkiem świat w ogóle, a w szczególności świat chrześcijański zaczął patrzeć z nowym zainteresowaniem także na kraje wschodniej Europy, szczelnie odgrodzone niezniszczalną żelazną kurtyną

Pierwsza podróż do Polski w 1979 r. była też pierwszym wejściem Papieża w świat komunizmu. Ogłoszenie świętych Cyryla i Metodego patronami Europy; uwaga poświęcona rocznicy przyjęcia wiary katolickiej przez Litwę; obchody tysiąclecia Chrztu Rusi; przemówienia na temat chrześcijańskich korzeni Europy i potrzeby jej jedności oraz wymiany autentycznych wartości między Zachodem a Wschodem również stanowią konkretne etapy na drodze zmierzającej do tego momentu, w którym chrześcijańska Europa będzie mogła oddychać oboma płucami i znów stanie się dla świata nauczycielką prawdziwej i pełnej cywilizacji. Upadek berlińskiego muru, żelaznej kurtyny i komunizmu jest także skutkiem gruntownego przygotowania duchownego, które doprowadziło do budowy katolickiej hierarchii w krajach Europy Wschodniej i po raz pierwszy, wbrew najśmielszym oczekiwaniom, w samej Rosji, w Moskwie.

"Wiem, że dobrze celowałem"

  1. Następna refleksja dotyczy powiązania wydarzeń na świecie z orędziem fatimskim.

Dotychczasowa działalność i kolejne poczynania Kościoła i Papieża nie mogły nie zakłócić spokoju świata żyjącego bez Boga, a zwłaszcza wrogiego Bogu szatana. Sprzysięgli się, by stanąć na drodze Kościoła, zadając mu cios w samo serce, mierząc w osobę jego przywódcy - dziś silniejszego niż kiedykolwiek - Papieża Jana Pawła II. I tak dochodzimy do zamachu z 13 maja 1981 r., który jawi się nam jako miarodajne Boskie potwierdzenie wydarzeń z Fatimy.

Najbardziej autentyczna interpretacja tego faktu pochodzi od samego sprawcy zamachu, Ali Agcy, który w rozmowie z Ojcem Świętym, podczas wizyty Papieża w więzieniu w Rebibbii powiedział: "Jak to się stało, że Ojciec Święty ocalał? Ja wiem, że dobrze celowałem. Wiem, że strzał był zabójczy, śmiertelny... a pomimo to nie zabił. Dlaczego? Co to jest, co wszyscy powtarzają: "Fatima"?

Powiązanie to potwierdził wyraźnie także sam Ojciec Święty, kiedy poprosił bpa Fatimy Alberta Cosme do Amaral, by 25 marca 1984 r., w Świętym Roku Odkupienia, przywiózł do Rzymu posąg Matki Bożej wykonany i przechowywany w miejscu objawień.

Papież pragnął gościć u siebie figurę, w której czczona jest Matka Boża; w Rzymie i z Rzymu chciał dokonać wielkiego aktu zawierzenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi; chciał także spełnić ślub.

24 marca posąg znalazł się w prywatnym apartamencie Jana Pawła II, który czuwał przed nim przez całą noc. Już niegdyś bowiem powiedział: "Stałem się na nowo dłużnikiem Najświętszej Dziewicy (...). Czyż mogę zapomnieć, że wydarzenie na placu św. Piotra miało miejsce w tym dniu, w którym od sześćdziesięciu z górą lat wspomina się w portugalskiej Fatimie pierwsze pojawienie się Matki Chrystusa ubogim wiejskim dzieciom? (...) Odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się mocniejsza od śmiercionośnej kuli" (7 października 1981 r.).

I dalej: "Od tej godziny uczeń wziął ją do siebie (J 19,27). Można rozumieć to dosłownie: do swojego domu". W ten sposób Papież zinterpretował słowa św. Jana ewangelisty w dniu 13 maja 1982 r. w Fatimie, a teraz w pewnym sensie naprawdę przyjmował "Matkę Bożą w swoim domu".

Ojciec Święty pragnął jednak gorąco spełnić życzenie Najświętszej Panny, aby papież i biskupi Kościoła poświęcili świat i Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Postanowił zaspokoić to pragnienie i zarazem potrzebę własnego serca 25 marca 198 r, Figura Matki Bożej Fatimskiej została przeniesiona z apartamentów papieskich i uroczyście ustawiona na dziedzińcu Bazyliki św. Piotra. Po odprawieniu uroczystej Eucharystii przed obliczem Matki Bożej i w obecności rzeszy wiernych , z tego miejsca, które jest duchowym centrum świata, Ojciec Święty dokonał zawierzenia i poświęcenia współczesnego świata Maryi. Był to dzień szczególny, upamiętniał bowiem tajemnicę Wcielenia.

Jezus, Słowo Boże, Odkupiciel świata i Głowa Kościoła, w swojej ludzkiej naturze, którą przybrał w łonie Maryi, zawierzył siebie i całą ludzkość swej Matce. W Nim stała się Ona Matką Kościoła i Królową Świata. To właśnie było pierwsze i prawdziwe poświęcenie świata Maryi! Syn Boży, który stał się człowiekiem, "zawierzając" siebie Maryi, zawierzył Jej także całą ludzkość, a siebie samego poświęcił dla zbawienia świata.

Odnawiając uroczysty akt, dokonany czterdzieści lat wcześniej przez Piusa XII, Papież Jan Paweł II, "następca Piotra w łączności z Kościołem, mistycznym Ciałem Chrystusa" (13 maja 1982 R.), wypowiedział niezapomniane słowa, które były syntezą tego, co prawie dwa lata wcześniej ogłosił w Fatimie: "Stoimy tu w szczególnym poczuciu jedności ze wszystkimi Pasterzami Kościoła, z którymi wspólnie stanowimy jedno ciało i jedno kolegium z Piotrem (...) Mamy przed oczyma również dzisiaj świat ludzi i narodów: świat kończącego się drugiego tysiąclecia, świat współczesny, nasz świat! (...) O Matko ludzi i ludów. (...) przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Świętym wprost do Twojego serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludów. W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego zawierzenia i poświęcenia najbardziej potrzebują" (25 marca 1984 r.).

Tak oto w tajemniczy sposób zamknął się cykl łaski, zapowiedziany przez Matkę Bożą w Fatimie w dniu 13 lipca 1917 r.:"Chcę, abyście w dalszym ciągu codziennie odmawiali koronkę do Matki Różańcowej, prosząc o pokój na świecie. Jest wolą Boga, by świat czcił nabożnie moje Niepokalane Serce. Przyjdę, by wezwać do poświęcenia Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu. Nastaną czasy wojen i prześladowań Kościoła. Ojciec Święty wiele wycierpi. W końcu moje Niepokalane Serce zwycięży. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i światu dane będzie przez pewien czas żyć w pokoju".

Jeżeli same daty i poszczególne słowa mogą budzić pewne wątpliwości, to pozostaje rzeczą oczywistą, że ta przepowiednia zasadniczo się spełniła, a kluczowym tego momentem był właśnie 13 maja 1981 r., czyli dzień zamachu. W krajach wschodniej Europy komunizm rozpada się na naszych oczach i widać już także bliskie nawrócenie Rosji: oznaką tego jest zarówno ustanowienie hierarchii katolickiej w Moskwie, jak i podróż Papieża do Rosji, przewidziana na r. 1992.

W tym opisie rzymskich wydarzeń związanych z datą 25 marca 1984 r. brakuje jeszcze jednego elementu, który także zasługuje na uwagę. 27 marca Ojciec Święty przyjął u siebie biskupa Lerii i Fatimy, aby pożegnać go i podziękować za przywiezienie posągu Matki Bożej. Byłem przy tym obecny.

Przy pożegnaniu Papież wręczył biskupowi Fatimy szkatułkę i powiedział: "To jest pocisk wyjęty z mojego ciała 13 maja 1981 r. Drugi zagubił się gdzieś na placu św. Piotra. Nie należy on do mnie, ale do Tej, która czuwała nade mną i mnie ocaliła. Niech ksiądz biskup zawiezie go do Fatimy i złoży w sanktuarium na znak mojej wdzięczności dla Najświętszej Panny i jako świadectwo wielkich dzieł Bożych".

W ten sposób został przypieczętowany związek fatimskiego orędzia z zamachem na placu św. Piotra oraz prawdziwość słów Najświętszej Panny z Magnificat: "Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię" (Lk 1,49).

Weźcie jeszcze raz do ręki różaniec!
Apel o wielką modlitwę różańcową i zawierzenie
Matce Najświętszej naszych losów

W Maryjnych Sanktuariach Polski trwamy na nieustającej modlitwie, kontemplując macierzyńskiej oblicze naszej Matki. Dziś czujemy się przynagleni Jej macierzyńskim spojrzeniem, zatroskanym o swoje dzieci. Stąd nasze poniższe słowa…

Spoglądamy na naszą historię i uczymy się od poprzednich pokoleń Bożej recepty na życie. W naszych tysiącletnich dziejach była nim zawsze trwanie przy Bogurodzicy Dziewicy, Bogiem sławienej Maryi, naszej Królowej, która na miejsce swego łaskawego panowania wybrała Jasną Górę i która – jak uczy Ojciec Święty – pozostaje obecna w każdym poświęconym Jej miejscu i w każdym oddanym Jej sercu. To do Niej uciekaliśmy się potrzebach naszych, a Ona nigdy nie pogardziła naszymi prośbami. Nigdy w naszym narodzie nie słyszano, aby opuściła Ona tego, kto się do Niej ucieka, Jej pomocy przyzywa, o Jej przyczynę prosi. Pomagała Ona Ojczyźnie naszej, która od wieków do Niej na własność należy. Wspierała łaską polskie rodziny, które co wieczór śpiewały Jej pieśni chwały. Prowadziła dzieci, młodych i dorosłych, wskazując im Boże drogi. A kiedy trzeba było cudu, bo tylko on mógł uratować nas przed klęską, dawała nam go w darze. Tak było pod Chocimiem, gdy wojska sułtana przekroczyły nasze granice, tak było pod Wiedniem, gdy król Sobieski szedł z pomocą chrześcijańskiej Europie. Tak było w czasie obrony Jasnej Góry, gdy szwedzki potop zalał całą Ojczyznę. Tak było podczas wojny polsko-bolszewidzkiej w 1920 r., gdy Cud na Wisłą zmusił do odwrotu Armię Czerwoną stojącą już u wrót Warszawy. Tak było po zakończeniu drugiej wojny światowej, kiedy Kościół w Polsce jako jedyny wśród wszystkich ludów ogarniętych wpływami Moskwy, zdołał zachować wolność i swobodę wyznawania swej wiary.

Można by pisać dalej wielostronicową litanię chwały Matki Bożej objawionej w naszej polskiej historii. A każdy z nas mógłby dopisać do niej niejedno wspaniałe wyznanie, utajone w głębi swego serca.

Spójrzmy – te wszystkie cuda były owocem naszego uciekania się do Maryi. Dwie modlitwy najskuteczniej otwierały Jej Niepokalane Serce, gotowe nam zawsze pomagać. To święty różaniec i ufne zawierzenie.

Zapytajmy: Czy w tych dniach, kiedy żyjemy w roku 100-rocz. Objawień w Fatimie, nie trzeba nam wpisać w dzieje ludzkości kolejnego cudu różańcowego? Z pewnością możemy to uczynić! Było zwycięskie Lepanto, był zwycięski Chocim, była Krucjata Różańca Rodzinnego ojca Peytona, obdarzająca duchową wiosną miliny rodzin na całym świecie. Była krucjata pokuty i pojednania ojca Pawliczka, która doprowadziła do opuszczenia Austrii przez wojska radzieckie w 1954 r. – i to bez jednego wystrzału! Była Krucjata portugalska i brazyliska – wszystkie one potrafiły wyjednać u Boga za przyczyną Maryi upragniony cud. Czy dziś nie potrzeba nam krucjaty polskich rodzin, zalęknionych o swoją przyszłość? Gdy różaniec uderzy w niebo, rozsuną się chmury nad naszymi głowami i zajaśnieje nam słońce cudownej nadziei!

Nasze pokolenie nie jest gorsze od poprzednich. Jest w naszych sercach równie gorąca miłość do Matki  Najświętszej i równie szczera maryjna pobożność. Zacznijmy odmawiać różaniec, a przestaniemy się bać. Ten, kto trzyma go w dłoni, zawsze zwycięża!

O mocy i skuteczności różańca zapewniała wielokrotnie Matka Boża Fatimska. Prosiła o coś jeszcze. O coś, co my, Polacy, pierwsi po Portugalii wprowadziliśmy w życie.

Maryja prosiła w Fatimie o poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu. Kiedy uczyniła to Portugalia, została ocalona od hiszpańskiej wojny domowej, a potem od koszmaru drugiej wojny światowej. Gdy za przykładem narodu Łucji, Franciszka i Hiacynty poświęciliśmy w 1946 r. na Jasnej Górze nasz naród Niepokalanemu Sercu Maryi – a wokół tronu Częstochowskiej Pani stawiło się wówczas milion ludzi! – Polska w niewytłumaczalny sposób zachowała swe prawa do wyznawania wiary w Boga. To był prawdziwy cud zawierzenia, którego skuteczność potwierdziły nasze kolejne akty oddania się Matce Bożej, przede wszystkim Milenijny Akt oddania się Matki Bożej z 1966 r.

Obietnice związane z zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi pozostają aktualne, może nawet są jeszcze bardziej aktualne niż minionych latach. Przecież Ojciec Święty zapewnia nas, że słowa z Fatimy są dziś jeszcze bardziej naglące, a orędzie Matki Bożej coraz bliższe wypełnienia. Czy każdy z nas, który nie wie, którą drogą iść, który lęka się o przyszłośc swoją i swoich dzieci, nie powinien po prostu zawierzyć…? Czy nie powinien oddać swą niepewność w ręce Tej, która jest naszą Królową i Matką, która wszystko może, co jest wolą Jej Syna i która zawsze zwycięża? Ukryci w Jej macierzyńskim Sercu możemy być pewni, że nie dotknie nas żadne zło,  i że wypełni się wielkie proroctwo wypowiedziane przez umierającego Prymasa Hlonda: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki  Najświętszej.” I zaraz Prymas dodał: „Pracujcie”. Bo chrześcijaństwo – jak mówi Ojciec Święty – „jest religią współdziałania człowieka z Bogiem”.

Na czym polegać ma nasza współpraca? Oczywiście, na pozwolenie Bogu na Jego działanie, na usuwaniu przeszkód na drodze Jego łaski. Nie pracujmy za Niego, lecz dla Niego! Różaniec i zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi to dziś najlepsze narzędzia do osiągnięcią Bożego pokoju i bezpieczeństwa dla nas i dla naszych rodzin.

Cóż więc powinniśmy uczynić? Na to pytanie zna odpowiedź każdy polski kapłan, opiekun polskich dusz. Trzeba nam wziąć do ręki różaniec w intencji wynagradzającej za nasze niewypełnione ślubowania i z prośbą o przemożną opiekę Bogurodzicy w naszych czasach. Trzeba nam odmawiać codziennie w tej intencji „Pod Twoją obronę”, zaś wieczorem odśpiewać w rodzinie „Apel Jasnogórski”.

Przypomnijmy sobie, że powstał on w trosce o nasze wierne trwanie przy Maryi, której w 1946 r. naród polski zawierzył swą niepewną powojenną przyszłość. I nam trzeba więc zacząć od odnowienia swego poświęcenia Sercu Matki. Wówczas każdy wieczorny Apel i jego „Jestem”, „Pamiętam”, „Czuwam”, stanie się wielkim zobowiązaniem i nieustannym wezwaniem zanoszonym do nieba, by Maryja czuwała nad naszym dziś i jutro, jak czuwała nad nami w minionych czasach.

Nosimy w sercach wielkie doświadczenie wiary, które kiedyś nawet wrogom Kościoła kazało ogłaszać: Ilekroć gasły w Polsce światła nadziei, jedno nigdy nie zagasło – to Maryja z Jasnej Góry – Polaków Przyczyna u Boga!

 

Ojciec Patryk Peyton, założyciel Krucjaty Różańca Rodzinnego, usłyszał od swego przełożonego słowa, która nie tylko wyjednały mu cud ocalenia od śmierci, ale i zaważyły na całym jego życiu. Posłuchajmy ich również my, bo odnoszą się one do każdego z nas: „Masz wiarę, ale jej nie używasz… Dała ci ją twoja matka. Matka Najświętsza będzie dla ciebie dobra na tyle, na ile ty oceniasz Jej dobroć. Jeśli myślisz, że jest dobra w pięćdziesięciu procentach, otrzymasz pięćdziesiąt procent. Jeśli myślisz o Niej, że jest dobra w stu procentach, będzie dla ciebie dobra w stu procentach… Pan Jezus  i Matka Boża nie robią tyle, ile mogą. Powodem jest nasze przekonanie, że więcej nie potrafią. Ograniczamy ich przez ograniczoności naszej wiary”.

Maryja jest dla nas dobra, zawierzmy Jej nasze życie, życie naszych rodzin i wszystkich parafian.

Spojrzenie na Polskę z perspektywy fatimskiej

   Każdy podręcznik współczesnej historii Polski zawiera charakterystykę przemian mających miejsce w ostatnich latach. Wszystkim Polakom znane są wydarzenia, jakie zaistniały w ich ojczyźnie po 4 czerwca 1989 roku. Wspomnijmy o obradach tzw. okrągłego stołu, przy którym spotkali się przedstawiciele władzy, "Solidarności" i Kościoła i gdzie uzgodniono zainicjowanie wstępnych reform. Odnotujmy pierwsze ustępstwo władz komunistycznych zezwalających na przeprowadzenie częściowo demokratycznych wyborów. Naród wyraził swoją wolę odejścia od komunizmu i stery władzy przejął rząd Tadeusza Mazowieckiego. Zaczął się proces przemian: politycznych, gospodarczych, kulturowych. Polska zmieniła nazwę z "Ludowej" na dawną "Rzeczpospolitą", a narodowe godło (biały orzeł) odzyskało królewską koronę. Sprywatyzowano handel i pozwolono osobom prywatnym na nieskrępowaną działalność gospodarczą. Przekształcenia gospodarcze Polski zaszły tak daleko, że obecnie 60% ludzi pracuje w sektorze prywatnym, a firmy niepaństwowe przynoszą 50% dochodu państwa.

Na jesieni 1990 roku w całkowicie już wolnych wyborach wybrano Lecha Wałęsę na prezydenta Rzeczpospolitej. Przeprowadzono demokratyczne wybory do samorządów lokalnych i podniesiono "żelazną kurtynę" umożliwiając Polakom wejście do światowej wspólnoty. Polska jest członkiem programu "partnerstwa dla pokoju" i dąży do członkowstwa w EWG i NATO. Polska z roku 1994 to zupełnie inny kraj niż Polska roku 1989. Oblicze nadwiślańskiego kraju zmieniło się diametralnie.

Potrzeba apostolstwa w duchu fatimskim

Nie wolno zapomnieć, że wielka karta Fatimy ‑ choć już zapisana przez Boga ‑ nie została jeszcze do końca odsłonięta przed ludźmi. Trzeba o tym pamiętać tym bardziej, że sytuacja w Polsce pozostaje bardziej złożona niż wskazują na to pobieżne szkice. Upadek komunizmu ma też drugie oblicze o zupełnie innym wyglądzie. Nie zapominajmy, że w pierwszym postkomunistycznym rządzie nadal dominowali komuniści. Oni też"przepoczwarzyli się" i, działając pod nowymi nazwami, utworzyli największe i najbardziej wpływowe struktury gospodarcze i przejęli wpływy w środkach masowego przekazu, skutecznie produkując skandale polityczne, destabilizując gospodarkę, podsycając nastroje antykościelne, wszczynając wielką kampanię aborcyjną. Nie zamykajmy oczu, że W ubiegłym roku komuniści przejęli ponownie władzę, a najpoważnieszym kandydatem na prezydenta w nadchodzących wyborach jest lider postkomunistycznej partii SLD, Aleksander Kwaśniewski (wyniki ankiety opublikowane 26.04.1994). Nie zapominajmy też o tym, że Naród otrzymał wolność, którą nie potrafi się posługiwać, a nie ma autorytetu, który by nim pokierował, gdyż rola Kościoła uległa znacznemu pomniejszeniu. Wielu Polaków zafascynowało się cywilizacją konsumcyjną, odwróciło się od wartości duchowych. Materialny dostatek połączony z "amerykańskim stylem życia" stał się jedynym celem większości społeczeństwa. Tak więc rozpoczęty proces przemian wchodzi w krytyczną fazę. Czy można mówić o jakimś przebudzeniu Polaków, o zrozumieniu, że prawdziwy sens życia znaleźć można jedynie w Bogu?

Pamiętamy fatimskie zdania warunkowe: "Jeśli... to..." Należy pytać, na ile Polska spełnia dziś fatimskie "jeśli", dopiero pozytywna odpowiedź pozwoli bowiem z optymizmem patrzeć na nadchodzące lata.

Polsce potrzebne jest ożywienie fatimskiego apostolatu! Najpierw ta wewnętrzna, w samym kraju. Polska ma wiele doświadczeń i wiele wartości, które trzeba na nowo ożywić, stoi jednak w obliczu zagrożenia materializmem i bezbożnictwem.

Polska znajduje się w trudnej fazie przejściowej pomiędzy ześwieczczeniem i odnową duchową. Walka z Bogiem przybiera na sile, coraz częściej atakuje się Kościół. Rozpętano aferę związaną z podpisaniem konkordatu ze Stolicą Apostolską, popiera się zwolenników aborcji, w prasie krytykuje się duchowieństwo, szydzi z pobożności. Raz po raz ostrze krytyki skierowane zostaje bezpośrednio przeciwko Fatimie.

I tak w kwietniowym numerze miesięcznika "Wprost" (3.04.1994) ukazał się artykuł pod tytułem "Operacja Fatima", napisany piórem p. Z. Kałużyńskiego. Łatwo dostrzec, że podjęty temat wskazuje na strach wrogów Kościoła przed potęgą Fatimy. Wiemy, że jedną z broni, którą posługuje się szatan jest szyderstwo z rzeczy świętych. I tak jak św. Paweł uważał dany mu "oścień dla ciała" za "wysłannika szatana" (2 Kor 12,7), tak i my możemy w zjadliwym tonie artykułu dopatrywać się jednego z epizodów wojny pomiędzy Niewiastą i smokiem.

Przed Kościołem w Polsce stoi trudne zadanie obrony wiary i wartości chrześcijańskich. Sami przeciwnicy Kościoła wskazują nam na najlepszy oręż w walce: apostolstwo fatimskie.

Podjęcia krucjaty misyjnej, skierowanej na Wschód, czego symbolem jest  figura Matki Boskiej Fatimskiej ustawiona w 1981 r. na prośbę papieża niedaleko granicy z byłym ZSRR "z twarzą zwróconą ku wschodowi". Rola Polski wiąże z samym położeniem geograficznym i umiejscowieniem kulturowym. Polska jest rzeczywiście początkiem ‑ lokomotywą ‑ przemian.

Przyrównuje się czasem Rosję do Łazarza z kart Ewangelii. Rosja jest naszą umarłą siostrą.Rosja umarła; w jej śmierci widzimy realizację planów Boga: "Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą" (J 11,4)". Można rzec, że Jezus z Ewangelii według św. Jana "pozwolił" Łazarzowi umrzeć; Jezus pozostał dwa dni dłużej w miejscu pobytu (por. J 11,6). Podobnie Bóg "zwlekał" w przypadku Rosji i z opóźnieniem wyruszył, bo "przyjaciel nasz zasnął, lecz idę, aby go obudzić" (J 11,11). A dzieje się tak, abyśmy uwierzyli: "Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli" (J 11,15). Chyba szczególnie do Polaków odnosi się duchowy sens dialogu Jezusa z Martą. Sąsiadująca Rosją Polska musi wyznać: "Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat" (J 11,27). Usłyszymy wtedy słowa Zbawiciela: "Czyż nie powiedziałem, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?" (J 11,40)

Jezus Chrystus może wskrzesić rosyjskiego "Łazarza"; będzie to wydarzenie, które zadziwi cały świat. Tak wielkie będzie dzieło Boga i Jego chwała! Ale Marta musi zaprosić Jezusa do siebie i wyznać Mu swoją wiarę. Polska jest bliską siostrą Rosji i a więc jej rola jest tym bardziej wyraźna. można mówić o konieczności nawrócenia jej serca i jej obowiązku wstawiania się za Rosją przed Bogiem. W nawróceniu Polaków i ich zaangażowaniu w apostolat fatimski leży źródło zmian w ich własnym kraju, ale nie tylko, bo także w wielkiej Rosji.

Prognozy. Akcenty fatimskie w Polsce

Można wskazać na pewną ilość znaczących akcentów świadomości fatimskiej w Polsce, które pozwalają spojrzeć w przyszłość z nadzieją, ufając, że nic nie stanie na przeszkodzie Maryi w realizacji Jej fatimskiej misji.

1) JAN PAWEŁ II. Polska przejęła maryjne zaangażowanie papieża, uczestniczy w jego dziełach, trwa w łączności z Ojcem świętym głęboko zaangażowanym w sprawę fatimską. Polska żyje aktem oddania się Matce Najświętszej, co należy do najgłębszej tradycji katolicyzmu polskiego. Maryjna pobożność, związana z duchowością św. Ludwika G. de Montfort, w której szczególną rolę odegrał kard. Stefan Wyszyński i z której wyrosła duchowość papieża Jana Pawła II, jest w Polsce bardzo silna i broni się skutecznie przed modną dziś teologią paktującą ze światem. nastawioną na synkretyzm ekumeniczny (może dzięki małej obecności protestantów w Polsce, a istnieniu związków z prawosławiem).

Warto w tym miejscu podkreślić znaczenie zaplecza modlitewnego, jakie miał w Polsce papież i podejmowane przez niego dzieła. Modlitwy za Ojca świętego to przede wszystkim modlitwy zanoszone do Boga za wstawiennictwem Maryi.

2) ETOS "SOLIDARNOśCI". Należy podkreślić maryjny wymiar pierwszych lat działania "Solidarności" i  politycznego zaangażowania Lecha Wałęsy. Przesycony maryjną pobożnością i związany z maryjnym papieżem niezależny związek zawodowy i jego przewodniczący odegrali bardzo ważną rolę w przełomowych chwilach zmian w bloku wschodnim. Można ubolewać, że ewolucja związku poszła w kierunku laickim, czasem nawet wrogim Kościołowi.

3) POBOŻNOŚĆ OPARTA NA PROŚBACH MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ. w Polsce bardzo popularny jest różaniec fatimski, choć często ludzie nie są świadomi jego korzeni. (niemal zawsze odmawiany razem z modlitwą anioła z Fatimy) Polacy licznie uczęszczają na nabożeństwo maryjne w pierwsze soboty miesiąca i przystępują tego dnia do komunii świętej, choć też nie zawsze wiedzą, że w ten sposób wypełniają prośbę Matki Boskiej Fatimskiej.

4) SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ W ZAKOPANEM. W Polsce istnieje Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej stanowiące wotum dziękczynne za ocalenie życia papieża w zamachu z 13 maja 1981 r. Mieszczące się w Zakopanem Sanktuarium  jest coraz bardziej znanym miejscem pielgrzykowym, centrum modlitwy za Ojca świętego i ośrodkiem propagującym  orędzie fatimskie.

5) KATOLICKIE ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU. Ważną rolę w pogłębianiu świadomości fatimskiej w Polsce pełni wolna prasa, a jeszcze bardziej katolickie rozgłośnie radiowe, w których  można usłyszeć o Fatimie.

6) KSIĄŻKI O TEMATYCE FATIMSKIEJ..

Z inicjatywy Kustosza Sanktuarium Fatimskiego na Krzeptówkach, w trosce o prawidłowy rozwój kultu fatimskiego w Polsce zrodziła się idea „ biblioteki fatimskiej” Książki tłumaczone staraniem Sanktuarium były drukowane i są w różnych wydawnictwach.

7) PIELGRZYMKA FIGURY MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ DO POLSKI. Godna odnotowania jest krótka, ale znacząca obecność w Polsce pielgrzymującej po świecie figury Matki Boskiej Fatimskiej, która w 1991 odwiedziła Warszawę. Odwiedziny pielgrzymującej Madonny spotkały się z wielkim odzewem wśród wiernych, a o duchowej randze tego wydarzenia świadczą liczne nawrócenia związane z obecnością Pani z Fatimy.

8) APOSTOLAT FATIMSKI NA WSCHODZIE. Można z dumą mówić próbach  szerzenia orędzia fatimskiego w krajach byłego Związku Radzieckiego. Czynią to liczni kapłani, którzy jeszcze w czasach prześladowań Kościoła w ZSSR działali nielegalnie za wschodnią granicą Polski, a w latach 90‑tych licznie wyjechali apostołować na ziemiach dawnego imperium. Oni też zawieźli do wielu świątyń figurę Matki Boskiej Fatimskiej. Stoi ona na przykład w Moskwie w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i na Łubiance.

13 maja na Placu Czerwonym przed Kremlem, została urządzona fatimska procesja, ze Statuą M.Bożej, odmawiając różaniec.

W tym czasie na Kreml przybyła moskiewska telewizja. Przy jej udziale ksiądz przekazał na ręce kustosza muzeum na Kremlu, - figurę Fatimskiej Pani. Umieszczono ją w skarbcu muzeum. A więc jest tam Fatimska Pani od dnia 13 maja 1991 roku. W późniejszym czasie działy się również i inne niezwykłe rzeczy, które były i są zwycięstwem Pani Fatimskiej.

9) ZWIĄZEK KULTU MIŁOSIERDZIA BOŻEGO Z ORĘDZIEM FATIMSKIM. Bardzo popularny w Polsce kult Miłosierdzia Bożego zaczyna ujawniać coraz głębsze powiązania z orędziem fatimskim. Wiąże się to nie tylko z "politycznym" z konieczności wymiarem duchowości w Polsce, ale również na związki między Fatimą i Bożym Miłosierdziem wskazuje najnowsze nauczanie papieża Jana Pawła II. Jest to wielka szansa dla rozpowszechniania orędzia Matki Boskiej Fatimskiej w Polsce.

10) FIGURA MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ OFIAROWANA PRZEZ PAPIEŻA i POSTAWIONA NA PROŚBĘ W POBLIŻU GRANICY Z BYŁYM ZWIĄZKIEM RADZIECKIM.

Odnotujmy jeszcze fakt, że na ziemiach polskich znajduje się figura Matki Boskiej Fatimskiej, którą Ojciec święty prosił umieścić przy granicy ze Związkiem Radzieckim, "z twarzą zwróconą ku wschodowi". Wiemy, że jest to coś więcej niż symbol. Dodajmy, że jest to fakt w Polsce zupełnie nieznany, utrzymywany od początku w tajemnicy. Znowu powiedzmy: szkoda.

Tak więc można mówić o silnych akcentach fatimskich we współczesnej historii Polski. I to nie tyle akcentach politycznych, ile duchowych. Jest rzeczą ciekawą, że ‑ jak wykazują badania ankietowe ‑ dla samych Polaków orędzie z Fatimy nie ma wymiaru politycznego i jest przede wszystkim wezwaniem do nawrócenia i pokuty.

Mówiąc o zmianach w Polsce należy przede wszystkim wskazać na przemiany, jakie dokonują się w ludzkich sercach. Biegnie to po linii nauczania papieża. Dziś nie trzeba walczyć z komunizmem, lecz z innymi zagrożeniami wiary i godności człowieka. Czytamy w Veritatis Splendor: ...I można chyba zaryzykować stwierdzenie, że ta płaszczyzna jest w przemianach, jakie zawdzięczamy wstawiennictwu Matki Boskiej Fatimskiej, najważniejsza. Jezus wielokrotnie podkreślał, że królestwo Boże rozpoczyna się od przemiany ludzkich serc.  Powiedział też, że "gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6,21). Jeśli nasze serca nawracają się do Boga i upodabniają do cichego i pokornego Serca Jezusowego, które ukształtowała Maryja, to możemy być spokojni o tok przemian we wszelkich strukturach politycznych, gospodarczych, społecznych. Serce nawrócone i oddane modlitwie przywołuje nadejście królestwa Bożego,  erę pokoju i życia w zjednoczeniu z Bogiem, a więc spełnienie obietnicy Fatimskiej Pani!

Bez wątpienia można wskazać na zasadniczą zmianę, która dokonała się w Polsce właśnie w wymiarze wewnętrznym i którą możemy odczytywać jako "szansę" dla wspomnianego nawrócenia serca. Jest nią odpolitycznienie religii. Wiara przestała być wyrazem buntu wobec istniejącej sytuacji w kraju, przestała być formą kontestacji i politycznej opozycji, a stała się wolnym wyborem, świadomą, nie zawsze łatwą i popularną decyzją. Stała się bardziej dojrzała, bardziej ewangeliczna. Stała się wyrazem postawy serca, które całą swą nadzieję złożyło w Bogu i w Tej, której Jezus z wysokości krzyża powierzył całą ludzkość. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że stoimy dziś na progu nowej epoki Kościoła w Polsce i nowej pobożności maryjnej związanej z orędziem z Fatimy.

Zakończenie

"Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli  wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili" (1 J 5,14‑15).

Wiemy, że poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, że odmawiany przez tysiące ludzi fatimski różaniec, podejmowane przez nich posty i umartwienia w intencjach fatimskich ‑ że są one "zgodne z Jego wolą". Dlatego "pewni jesteśmy", że obiecane przez Maryję czasy ‑ zgodnie z kategorią, która cechuje wszystkie wydarzenia historiozbawcze dokonujące się w czasie ‑  są "już tak ‑ jeszcze nie" wśród nas. Referat próbował odsłonić owe "już tak" i "jeszcze nie" realizacji zapowiedzi fatimskich w Polsce i byłych republikach Związku Radzieckiego. Chociaż wiele przemian wskazuje już na spełnienie się części obietnic Maryi, to pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Wspierajmy więc Niebieską Matkę w Jej pracy nad zmianą obrazu naszego świata.

Niech modlitwa prostej rosyjskiej robotnicy stanie się naszym wołaniem do Fatimskiej Pani:

"Wszyscy powierzamy się Tobie z ufnością.

Postanawiamy iść z Tobą, za Chrystusem, Odkupicielem człowieka.

Niechaj nie ciąży nam zmęczenie, trud niech nie opóznia naszych kroków,
 
przeszkody niech odwagi w nas nie gaszą, a smutek radości serca.

Maryjo, Matko Odkupiciela zawsze bądź Matką dla wszystkich, czuwaj nad naszą wędrówką."

Ks. Mirosław Drozdek SAC

Copyright © Parafia Serock 2017

Search